☰
KobiecePorady.pl
✕

Klamki i dzwonki - Czy to są drzwi do przeznaczenia?

Mówi się, że serce nie sługa, a jednak ten znany z szerokiego liryzmu organ potrafi postawić się własnej wrażliwości i mimowolnie zaczyna służyć rozkazom zwykłego rozsądku. Jeżeli przedmiotem tej wewnętrznej wariacji staje się ulotna chwila sprzed lat, myśli zaczynają wariować i finalnie często dążą do obrania najwygodniejszej opcji. Magdalena Knedler powieścią Klamki i dzwonki przywraca bohaterom szansę dokonania właściwych wyborów, ale jednocześnie nie zapomina o trudzie codzienności, samoistnie wypierającej prawdziwe marzenia.

Miłka -

Powiązane artykuły

  • Naturalne kosmetyki – przygotuj je sama

    Codzienna pielęgnacja ciała to prawdziwe wyzwanie. Okazuje się, że wiele kobiet jest niezadowolonych ze swego wyglądu, a pomimo tego rezygnuje z zabiegów, które mogłyby w pozytywny sposób wpłynąć na zmianę tego stanu rzeczy. Dlaczego?

  • W te święta zaskocz słodkościami!

    Gdy zrywając kolejną kartkę z kalendarza odkryjemy, że już grudzień rozpoczną się gorączkowe przygotowania.  Nie ma znaczenia, że tak naprawdę mamy spore doświadczenie, bo przecież Boże Narodzenie jest każdego roku. Okazuje się bowiem, że czasu zawsze jest za mało, a o dziesiątkach spraw przypomnimy sobie stanowczo za późno.

  • Co się skrywa w cieniu cokołów?

    Zdarzyło mi się czytać wcześniejsze pamiętniki tłumaczy obsługujących wielkie postacie historyczne i konferencje międzynarodowe. Nazwisk nie podaję celowo, by nie zaciemniać niepotrzebnie obrazu i nie sprowadzać dyskusji na manowce. Reklama “W cieniu cokołów” to trzeci tom wspomnień dziennikarza, autora i tłumacza, fachowca we wszystkim czego się imał, musiał imać, chciał imać. Aleksander Janowski pisze w nim o latach osiemdziesiątych, trudnych politycznie i zbyt odległych, żebym mógł osobiście się do nich ustosunkować. Autor zajmująco opisał swoje koleje losu, bogate doświadczenia oficjalnego tłumacza na najwyższym szczeblu państwowym.

  • Makowy wieniec i "Wigilia we dwoje"

    Patrzyli na siebie w blasku migającej choinki. Ona, z ciepłym, dobrym uśmiechem i siateczką zmarszczek wokół migdałowych, lekko zapdniętych oczu i On, wyprostowany,  z siwymi, przerzedzonymi już włosami, w ciepłym, wełnianym swetrze, który kiedyś Ona mu wydziergała. Siedzieli przy dużym stole nakrytym pięknym, odświętnym obrusem, ozdobionym choinkowymi gałązkami i prostymi, białymi świecami. Na białych, dużych talerzach ze zlotym paseczkiem na brzegach, używanych tylko od święta, leżały kawałki wigilijnego karpia. Ona w dłoniach trzymała kawałek opłatka, On w swoich trzymał jej dłoń... Patrzyli na siebie w milczeniu, myśląc, która to już ich wspólna wigilia i ile jeszcze wspólnych przed nimi...