Otóż w pewnej chwili zauważyłam, że przy stoliku w głębi siedzi nikt inny, jak mąż mojej najlepszej przyjaciółki – w towarzystwie jakiejś małolaty wyposażonej hojnie przez Naturę wielkim biustem. Przez chwilę łudziłam się, ze to może jakieś spotkanie biznesowe, jednak ich zachowanie nie pozostawiało jakichkolwiek wątpliwości – on wręcz przyklejał się do niej, trzymali się za ręce, słowem – gruchali jak dwa gołąbki.
Muszę Wam dodać, że przyjaciółka jest aktualnie w siódmym miesiącu ciąży – zagrożonej. Bardzo na siebie uważa, lekarz zabronił jej się stresować, większość czasu spędza teraz w domu na kanapie. Wiem o tym, bo dość często ją odwiedzam, robię zakupy, pomagam, jak tylko mogę. Wiem, że jest w swoim mężu bez pamięci zakochana. Ja jakoś od samego początku go nie polubiłam, wydawał mi się dość fałszywy i czułam, że pod maską uśmieszku i uprzejmości coś się kryje. Nie zdawałam sobie jednak sprawy, że jest tak źle, a ten dupek po prostu ja zdradza, gdy ona robi wszystko, żeby donosić ich wspólnego potomka.
Od tego dnia mam mętlik w głowie, kompletnie nie wiem, co robić. W pierwszym odruchu chciałam natychmiast do niej zadzwonić lub pójść i opowiedzieć o całym zajściu. Później jednak pomyślałam, że to mogłoby wywołać przedwczesny poród i to byłaby poniekąd moja wina.
Jest jeszcze opcja, żeby powiedzieć jej szanownemu mężusiowi, że wiem o wszystkim (zrobiłam nawet zdjęcie komórką na wszelki wypadek). Powiedziałabym mu, że albo z tym skończy w trybie natychmiastowym, albo jego żona o wszystkim się dowie.
Tylko czy mam prawo wtrącać się do cudzego życia? Trochę się boję, że on się wyłga, a ja zostanę uznana za tę złą czy zazdrosną (jestem singlem, więc on mógłby jej powiedzieć, że po prostu zazdroszczę im wspaniałego rodzinnego życia). Musicie wiedzieć, że moja przyjaciółka słowa swojego męża uważa niemal za święte.
Z drugiej strony nie mogę patrzeć na to, że w tak ważnej dla nich chwili on ugania się za jakąś panienką. Przecież skoro robi to teraz, pewnie zdarzą się i kolejne przygody, a moja nieświadoma niczego przyjaciółka będzie uważała, że ma szczęśliwą rodzinkę. Co Wy byście zrobili, gdybyście znaleźli się na moim miejscu? Powiedzieć czy nie powiedzieć? A jeśli tak, to komu, przyjaciółce czy jej wiarołomnemu mężusiowi?